'dziś już ten dzień.! Nareszcie.! Jupi jej, tralala.! Dzisiaj już jest przedostatni dzień przed koncertem mojego ulubionego. Ukochanego zespołu.! Blak Veil Brides oczywiście.! <3 Nie mogę się już doczekać.! Aaaaa.!!! Ale będzie fajnie.!!! Idę tam razem z Melanie... mam nadzieję, że uda nam się zdobyć autografy chłopaków. Albo mieć zdjęcie z Andym.!!!! Nie no, przesada... :( Ale marzę o tym. Dobra, kończę -czas już iść do szkoły. Ippp.!!! Jestem taka podekscytowana.!!! ' -napisała Wiktoria, leżąc w łóżku.
Była już szósta rano i musiała szybko się ubierać, żeby zdążyć na lekcje... Miały iść na nie razem z Melanie -jak zwykle z resztą.... Każdy dzień był taki sam, ale mimo wszystko ten był wyjątkowy, bo niecodziennie Black Veil Brides jest w Polsce.! Ogólnie w Polsce nie ma zbyt fajnych koncertów, ale przeżyć się da... Mimo wszystko i tak Wiki i Mel jeździły na fajne koncerty zespołów takich jak Green Day, 30 second to mars. A także Eminema, Rihannę i Lady Gagę -to byli jej najukochańsi wykonawcy i zespoły...
Gdy Wiki była już gotowa akurat usłyszała dzwonek. Ktoś stał przed drzwiami 'Melanie.!' -krzknęła w myślach dziewczyna, po czym złapała torbę i była już gotowa. Po chwili była już przy drzwiach. Otworzyła je i zobaczyła Melanie.
-Hej, kochana.! -krzyknęła Melanie i przytuliła Wiktorię.
-Dobra, koniec tych czułości... -zaśmiała się Wiki, odsuwając się nieco -weź, bo się będę wstydziła... -dodała po chwili.
-Oj no WIKI.! -krzyknęła dziewczyna.
-Dobra, chodźmy, bo ktoś cię jeszcze usłyszy... A tak w ogóle to pamiętasz o jest jutro.? -zapytała.
-Taaa.... koncert tego głupawego zespołu co się tak drze... -westchnęła Mel.
-Ej no.! Nie prosiłam cię o relacje.! -krzyknęła oburzona Wiktoria- Jak nie chcesz to nie idź, wezmę Jazz albo Abby, bo one chciałyby tam być.!
-Oj Wiki, noo.... przestań już... Pamiętasz.? Ja chodzę z tobą na koncerty, a ty ze mną na dyskoteki. I jest gites.! -powiedziała Mia (Melanie) słodko się uśmiechają i klepiąc Wiktorię w ramię.
-Nie tykać... -wymamrotała Wiki.
-co.? -zapytała ironicznie dziewczyna.
-NIE TYKAĆ.!!!!
-No dobra, tylko nie krzycz... -zaśmiała się Melanie.
-Ehhh.... Jak myślisz, Alice tam będzie.? -zapytała Wiki, patrząc w ziemię.
-Alice.?
-No Abby...
-Aaaa.... nie wiem... a czemu pytasz.? -zapytała Mel.
-No bo z kimś będzie trzeba się dobrze bawić, a ty tak nie potrafisz... -wykrztusiła z siebie Wiki.
-Że co.?!
-No nie umiesz. Przyznaj.! -powiedziała stanowczo.
-Nie, nie przyznam... -wymamrotała Melanie, po czym były już przed szkołą.
Wiki szybko wbiegła do szkoły, by przywitać się z Jazz.
-Jeszcze zobaczycie... -powiedziała oburzona Melanie, patrząc w ziemię i zaciskając pięść.
***
Szkoła, szkoła... lekcje, lekcje. Niestety, ale Melanie nie mogła siedzieć z Wiktorią, bo Wiki siadła z Amber- była to jedna z jej znajomych, która ciągle chciała z nią siąść. Niestety, ale mogły siedzieć razem tylko na WOSie.
Nagle Wiki napisała kartkę do Melanie:
'Hej.! co ty, obrażona, czy jak.? Sorry, za to o było.... zgoda.?'
Melanie, czytając tą wiadomość odpisała:
'Czemu sądzisz, że obrażona.? Nie, nie obraziłam się.!'
'Nie kłam, widzę, że coś nie gra...' -Wiki, rzucając tę kartkę nie zwróciła uwagi na nauczyciela, w którego trafiła zwiniętą karteczką, a on ją przeczytał, po czym rzekł:
-Do kogo to było.? Już do dyrektora. Oboje....
-Ehhh.... ale wtopa.! -westchnęła Wiktoria.
-No to lecim... -zaśmiała się Melanie, a Wiki nie dowierzała słysząc jej słowa.
-Mel, chodź... -Powiedziała dziewczyna, po czym złapała ją za rękę i pociągnęła w stronę drzwi.
-Torby... -wymamrotał nauczyciel, po czym Wiki podeszła oburzona do ławek i zabrała swoją torbę. Mel wzięła swoją.
PO chwili były już przed gabinetem dyrektora, gdzie spotkały jakiegoś chłopaka. Był nowy w szkole.
-A ty co przeskrobałeś.? -zapytała bez jakiejkolwiek krępacji Wiki
-Ja.? -zapytał chłopak.
-Nie, ja.! Oczywiście, że ty... -powiedziała ironicznie.
-Pomogłem koledze wrzucić jakiegoś gówniarza do śmietnika... -westchnął.- a wy.? -dodał po krótkiej chwili ciszy.
-My tylko pisałyśmy karteczki, kiedy nagle rzuciłam w nauczyciela...
-...i znalazłyśmy się tutaj... -dokończyła Melanie.
Nagle usłyszeli kroki.
-Wiejemy.? -zachichotała Wiki.
-Nooo.... -wymamrotali chórkiem.
-Tak w ogóle to Wiki jestem... -powiedziała z cwanym uśmieszkiem na twarzy.
-Ja jestem Alex. -przedstawił się chłopak.
-A to jest Melanie...
-Umiem sama się przedstawić.! -powiedziała oburzona Mia (Melanie).
-No to chodu.! -krzyknęła Wiki.
Złapała Mel za rękę i cała trójka zaczęła biec w stronę wyjścia ze szkoły, gdzie zastali jedną z najwredniejszych nauczycielek jakie kiedykolwiek były w tej szkole.
-co wy tutaj robicie.? -zapytała nauczycielka.
-Na pewno nie uciekamy... -wymamrotała Mel.
-Za karę zostajecie po lekcjach...
-Ale...
-Ale.? -zapytała.
-Melanie, koncert... ja muszę tam być, MUSZĘ.!!!! -wykrzyczała oburzona dziewczyna.
-Do klasy.
-Ale...
-Do klasy.! -syknęła kobieta.
Cała trójka udała się do klas.
-To wszystko twoja wina.! -powiedziała Melanie, patrząc na Wiktorię.
-To nie moja wina, że jesteś taka drętwa.! Nie wiem w ogóle dlaczego my się przyjaźnimy... -rzekła Wiki, przyspieszając kroku.
***
Po kilku godzinach skończyły się lekcje. Wiki nie miała zamiaru zostawać dłużej, więc razem z tłumem wyszła ze szkoły chowając się przed nauczycielami. Melanie została w szkole.
Wiki z jednej strony była wkurzona zachowaniem Melanie, a z drugiej strony była podeksytowana jutrzejszym dniem, bo:
- jutro jest sobota
- koncert zespołu Black Veil Brides.!!!






